FANDOM


- Lobo? – wykrzyczała na cały głos Salai.

- Te – zaczęła Hajs – A ty tu skąd?

- Jestem lordem – odpowiedziała znudzona Lobo.

- Lordem? – wymamrotał Dizzy – Jakim cudem… Ty przecież powinnaś być właśnie w CreepyTown! Lordem?

- Tia – powiedziała Lobo – Potrzebuję trochę kasy… Co prawda, nie płacą tu zbyt dużo, ale zawsze trochę szmalu się znajdzie.

Lobo zaśmiała się i zamknęła wielką księgę. Ins kątem oka zauważyła, że jest to Czarna Biblia. Przekrzywiła więc lekko głowę i spojrzała zdziwiona na Lobo. Dziewczyna uśmiechnęła się szerzej i podeszła do przyjaciół.

- No – zaczęła – To witajcie w Komnacie Krwi.

Wszyscy umilkli. Dopiero po chwili ciszę przerwał dziewczęcy pisk. Wszyscy spojrzeli w stronę głosu. Odkryta Vellox stała cała czerwona na środku Sali. Była wkurzona.

- Lobo! – ryknęła – Miałaś przecież nam udzielić ślubu!

- Ślubu?! – krzyknęli wszyscy zdziwieni.

- Hehe – zaśmiała się Lobo – Tia.. Dorabiam sobie jeszcze jako ksiądz.

- Z Księgą Szatana? – spytała Ins.

- Momencik! – krzyknęła Vellox – Ona i Serek? Czy wyście już do reszty powariowali?!

Lobo spojrzała zdziwiona na Vellox. Po chwili skierowała wzrok na zdenerwowaną Odkrytą. Ponownie na Vellox i znowu na Odkrytą. W jednej sekundzie odskoczyła do tyłu i zakryła usta dłonią.

- Są… są was dwie – wyjąkała.

- Wow, szybka jesteś – powiedział Touch.

Lobo wciąż stała zdziwiona. Dopiero po chwili spojrzała ze wściekłością na uśmiechniętego Serka. Szybkim ruchem sięgnęła po Biblię Szatana i strzeliła nią w głowę Kaszuba. Ten krzyknął głośno z bólu, zasłaniając się przed kolejnymi uderzeniami.

- Ty! – krzyczała Lobo nawalając Serka – Jak mogłeś! Przecież to nie jest nasza Vellox! I pomyśleć, że udzieliłabym wam ślubu.

- Momencik! – krzyknęła Odkryta – Zapłaciłam ci już. Jesteś księdzem. Twoim zasranym obowiązkiem jest udzielić nam ślubu, więc masz to natychmiast zrobić!

- Takiego wała – ryknęła Lobo i kopnęła w ołtarz.

- Zaraz zrobię ci taniec pięści na twarzy – krzyknęła Odkryta i rzuciła się na Lobo.

W tym samym momencie Vellox wpadła między obie dziewczyny i wymierzyła prawego sierpowego swojemu klonowi. W tym samym czasie poczuła okropny ból na twarzy. Obie dziewczyny odleciały w tył i padły na ziemię. Trzymając się za obolałą szczękę, jęczały z bólu.

- Co to miało być? – warknęła Vellox.

- Nawet cię nie dotknęłam – odpowiedziała Odkryta ze złością.

Wszyscy, z wyjątkiem Serka, podbiegli do Vellox. Kaszub jednak został przy obolałej Odkrytej. Przytulił ją mocno i zwrócił się w stronę grupki przyjaciół.

- Vellox, jak mogłaś – powiedział przejęty.

- Ey, tata – zaczęła Hajs, wskazując palcem na Odkrytą – To ona zaczęła.

- Nienawidzę was! – ryknął Serek i wziął Odkrytą na ręce.

Chłopak wyszedł wielkimi drzwiami. Wszyscy odprowadzili go wzrokiem. Dopiero po chwili spojrzeli na siebie i wybuchli głośnym śmiechem.

- Hahah! „Nienawidzę was!” – naśladowała Serka Salai.

- „Vellox, jak mogłaś?” – krzyknęła z udawanym przejęciem Strange.

- „Zaraz ci zrobię taniec pięści na twarzy” – zamiauczała Nowa i stanęła jak do walki.

Wszyscy zaśmiali się głośno, niemal dusząc się ze śmiechu. Dopiero po pewnym czasie uciszyli się i spojrzeli na Vellox. Miała lekko spuchnięty policzek, który powoli przybierał fioletowy kolor.

- Co to było? – spytała Lobo, podchodząc do Vellox.

- Nie wiem – zaczęła niepewnie dziewczyna – Jakoś tak ją walnęłam, ale to było trochę tak, jakbym walnęła sama siebie.

- Wiem o co chodzi – powiedziała cicho Dyzzy.

- Ojć, ty zawsze wiesz… - wymruczał rozmarzony Dizz ze wzrokiem wlepionym nieco niżej oczu swojego (swojej?) klona – Jesteśmy kopiami samych siebie, tylko w innych wymiarach. Najwyraźniej, jeśli coś nam się stanie, to będzie to odczuwalne również dla naszych kopii. Hmm… To znaczy, że jeśli umrzemy, to umrą wszystkie nasze kopie… Czy, jeśli nadejdzie apokalipsa, to nadejdzie ona również w innych wymiarach?

W sali zapanowała cisza. Wszyscy zastanawiali się nad tym, co przed chwilą powiedziała Dyzzy. Z drugiej strony, jakoś ich to nie ruszyło. Temat zagłady bardzo szybko odszedł w niepamięć.

- Heh – zaczęła Salai – Ale to był świetny sierpowy, Vel.

- Co nie? – zaśmiała się Strange.

- Nie wiedziałam, że aż tak mocno walę – powiedziała Vellox, masując obolały policzek.

- Dobra, dobra – zaczęła Ins – Ale czy tylko mnie bawi fakt, że Serek i Odkryta biorą ślub?

- Jak to w ogóle się stało? – zapytał Bow.

- Właśnie – wtrącił się Touch – W końcu znają się zaledwie jeden dzień…

***

Kilka godzin wcześniej

Serek i Odkryta wędrowali przez polanę pełną kwiatów. Trzymali się za ręce i co pewien czas uśmiechali się do siebie. Serek był taki szczęśliwy! Wreszcie się udało! Co prawda, to nie ta Vellox, ale zawsze coś. Odkryta natomiast była w siódmym niebie. Nie pamiętała już czasów, gdy ostatni raz trzymała Jogurta za dłoń. Była taka szczęśliwa!

Słońce lekko przygrzewało, a na niebie co pewien czas pojawiały się sylwetki szybujących ptaków. Tak, to było cudowne miejsce. No po prostu lepiej już być nie mogło.

Jednak Serka wciąż męczyło to, że Odkryta nie wie całej prawdy o nim. Cały czas myśli, że rozmawia z Jogurtem, a nie z Serkiem. Kurde, co zrobić?

- Wiesz… - zaczął niepewnie Serek.

- Tak, ukochany? – spytała radośnie Odkryta.

- Bo ja… ten… no… - zająknął się.

- Ojć, Jogurt! Cichaj i chodź dalej…

Nagle przerwał jej głośny świst w powietrzu. Tuż przed oczami Serka i Odkrytej przeleciał ciemny kształt. Po chwili usłyszeli za sobą śmiech. Odwrócili się i ujrzeli magicznego kucyka o dwóch głowach z grzywą lwa, trąbą słonia, nogami żyrafy i skrzydłami motyla. Na boku zwierzęcia widniał niebieski piorun. Dopiero po chwili ujrzeli, że na grzbiecie kuca siedzi Ender. Chłopak się uśmiechał i machał przyjacielowi.

- Siemanko! – ryknął.

- Ender? – zapytał Serek – Jak ty tu się wziąłeś?

- Wiesz… - zaczął zmieszany Endi – Pszczółki, ptaszki i te sprawy…

- Nie, stary, nie o to mi chodziło! – krzyknął Kaszub – A zresztą, po co ci ta broń? – spytał lekko wystraszony, wskazując na duży metalowy miotacz.

- To? – spytał Endi, podnosząc broń w górę.

Serek schował się za Odkrytą i coś tam ryknął. Endi tylko się zaśmiał i machnął bronią

– To tylko mój miotacz protonowy na kłamstwa Tuska – powiedział robiąc minę derpa.

- Na co? – spytał Serek, ale tylko machnął dłonią – No, to by było na tyle. Ja i Vellox spadamy dalej, a ty sobie tutaj lataj i strzelaj kłamstwami Tuska.

- Jogurt – zaczęła Odkryta – Kto to jest? Nigdy go nie widziałam. Skąd go znasz?

- Bo… ja… ten… - zaczął Kaszub i podrapał się po głowie.

- Jogurt? – spytał zdziwiony Endi – Serek, zmieniłeś imię?

- Serek? – spytała Odkryta – Jogurt… nie, czekaj. Ty nie jesteś Jogurt! – krzyknęła przerażona i odskoczyła w tył, zakrywając usta dłonią – Okłamałeś mnie! Kim ty jesteś?!

- Hey, hey, hey – zaczął Serek – Ja nie okłamałem… ja tylko… nie do końca ci prawdę powiedziałem. Ja… ten… No bo Vellox… i ty… i ja… i on…

Odkryta rzuciła się na Serka. Przytuliła go mocno i spojrzała w oczy. Serek nie wiedział do końca o co chodzi. Bać się czy nie?

- Słuchaj – zaczęła niepewnie – Nieważne, czy jesteś kimś nie z naszego miasta… Ważne, że się dogadujemy i… JESTEŚ KOPIĄ CUDOWNEGO JOGURTA!!!

Odkryta pisnęła głośno i wzięła na ręce Serka. Temu ze zdziwienia aż oczy z orbity wyleciały. Biedak nie wiedział jeszcze, co się święci…

- No, Jogurt! To jest, Serek! – krzyknęła chłopakowi do ucha – Idziemy na ślub!

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki